Przedszkole nr 126

Mojego przedszkola nigdy nie zapomnę!

    Do wszystkich małych i dużych, i tych zupełnie malutkich i całkiem dorosłych. Wysłuchajcie proszę opowieści o miejscu, w którym spędziłem moje dzieciństwo. O miejscu, w którym spełniały się marzenia i wszystkie moje sny. Dziś jestem już duży (za kilka miesięcy pójdę do szkoły) i wiem, że mojego przedszkola nigdy nie zapomnę.
    Mam na imię Wojtek i mam 7 lat. Do mojego przedszkola chodzę całe życie i nie zamieniłbym go na żadne inne (i dlatego, trochę muszę Wam o nim opowiedzieć). Moje przedszkole jest nieduże: ma cztery sale, miejsce do zabaw i tańców nazwane salą rytmiczną, kolorową szatnię, długie korytarze i aż dwa ogródki  jeden ogromny, pełen zieleni, piaskownic, huśtawek i drabinek, a drugi mniejszy, otoczony ze wszystkich stron naszym przedszkolem, z trawką, stoliczkami i basenem, (ale tylko latem...).
    Do mojego przedszkola przychodzę codziennie rano  zdarza się, że już o 6.00 godzinie. Na dworze bywa czasem jeszcze ciemno, ale w drzwiach mojego przedszkola wita mnie uśmiechnięta pani Halinka. Zanim zjem śniadanko do przedszkola przychodzi coraz więcej i więcej dzieci, aż zapełniają się wszystkie cztery sale. Zza każdych drzwi słychać wtedy śmiech dzieci i spokojny głos naszych kochanych pań nauczycielek.
    Bardzo lubię nasze poranne zajęcia, gdy po śniadanku siadamy wspólnie z panią Karoliną na dywanie i słuchamy opowieści o życiu różnych zwierzątek, starych zwyczajach naszych dziadków, zmieniających się porach roku. Ponieważ słucham uważnie, wiem, dlaczego samolot lata, a statek pływa, wiem, do czego służy prąd, kim jest lekarz i co robi kolejarz. Podczas naszych zajęć możemy pytać i pytać w nieskończoność a nasza pani zawsze zna odpowiedź. Potem siadamy do kolorowych stolików i rysujemy, malujemy, wyklejamy, wycinamy, lepimy z plasteliny. Każdego dnia mamy inne, zdawałoby się ciekawsze od poprzednich zajęcia. Gdy już jesteśmy bardzo „zmęczeni” siedzeniem, pani kończy zajęcia a my opuszczamy nasze miejsca i... biegamy, skaczemy, budujemy z klocków, bawimy się samochodami (a dziewczyny lalkami), kulamy piłkę i jest wtedy dużo śmiechu i radości z zabawy. Tak spędzamy czas, gdy na dworze jest zimno i mokro. Natomiast każdy ładny dzień (zimowy również) spędzamy na zabawach w jednym z naszych ogródków.
    Po pysznym obiedzie kończy się nasze „małe szaleństwo” w sali  gramy wtedy w gry planszowe, układamy puzzle, rysujemy na kartkach to wszystko, co tylko przyjdzie nam do głowy. I tylko nasi 3-4-letni przyjaciele kładą w tym czasie główki do poduszki i śnią kolorowe sny.
     „Chwila” mija i już pani Renia przywozi podwieczorek. Podwieczorek lubię najbardziej, no, bo... i truskawki z bitą śmietaną i jogurt i banan i jabłuszko. Czasem pyszny kisiel (najlepiej wiśniowy), albo budyń (może być czekoladowy). A potem już zabawa i zabawa...
    Ale nie tylko tak spędzam czas w moim przedszkolu. O nie. Mamy tutaj wiele zajęć dodatkowych. Dwa razy w tygodniu spotykamy się na zajęciach z rytmiki: uczymy się wtedy śpiewać, tańczyć i grać na instrumentach, przygotowujemy przedstawienia teatralne dla naszych kochanych rodziców i dziadków. Dzięki tym zajęciom znam wiele piosenek, wiem, co to marakasy, a co krakowiak. Mamy również osobne zajęcia taneczne, w czasie których poznajemy kroki tańców towarzyskich i dyskotekowych.
    Również dwa razy w tygodniu spotykamy się na lekcjach języka angielskiego. Wiem od taty, że znajomość tego języka przyda mi się, gdy będę już duży i będę pracował. Dlatego zawsze staram się uważnie słuchać tego, co mówi pani. Koledzy i koleżanki z mojej i innych grup biorą jeszcze udział w zajęciach z logopedii i gimnastyki korekcyjnej.
    Najbardziej jednak się cieszę, że mogę brać udział w lekcjach nauki jazdy na nartach. Z niecierpliwością czekam na każdą środę, kiedy to przyjeżdża po nas duży samochód i wspólnie jedziemy na Maltę. Tam każdy z nas dostaje narty, kijki i nakolanniki, wjeżdża na górę i....szuuuus!
    Lubię również nasze przedszkolne wycieczki. Zwiedziliśmy już wiele ciekawych miejsc w naszym mieście i poza nim (Cytadelę, Stary Rynek, Palmiarnię, ZOO, Teatr Wielki  nawet garderobę i scenę, bo występowaliśmy w przedstawieniu „Wigilie Polskie” oraz Muzeum w Uzarzewie, Puszczę Zielonkę i sam już nie pamiętam, co jeszcze.)
    Dziś mam już 7 lat i niebawem pójdę do szkoły. Już dzisiaj wiem, że będzie mi mojego przedszkola bardzo brakować. Będę mocno tęsknił za naszą kochaną panią Karoliną, panią Ewą rozśpiewaną i panią Renią uśmiechniętą. Tęsknić będę za ulubionym samochodem, za misiem zielonym, za klockami drewnianymi, huśtawkami i piłkami.
    A nade wszystko tęsknić będę za kolegami i ....... koleżankami; tymi z mojej grupy i tymi całkiem małymi.
    Lubię moje przedszkole i wiem, że za rok i dwa zajrzę tu nie raz.

Dyrektor Przedszkola nr 126
Ewa Kołpowska